5 latek mówi że nie widzi.Krzyk o uwagę?! marki0 06.09.06, 20:49. estem mama dwójki maluchów.5 latka-chłopca o dosc impulsywnym charakterze, któremu nieobce sa ekscentryczne zachowania, próby wymusznia, wywierania. nacisku na rodzicach, beczenia bez powodu, słowem małego człowieczka.
Zacznę od tego że od początku wychowujemy w duchu rodzicielstwa bliskości. Nie bijemy nie krzyczymy nie stosujemy kar. Jednak od pewnego czasu zaczynam tracić cierpliwośc do swojego dziecka. Bo muszę przyznać że mój syn jest poprostu niegrzeczny, nie słucha. I ja nie wiem co mam z tym zrobić. Cho
obgryzanie paznokci, taki wątek już był, poszukaj go sobie bo u takich maluch zawsze to coś znaczy, a co do mówienia u mnie podobnie, moja 2,5 letnia córka mówi tylko kilka słów, pani logopeda uspokoiła nas, twierdząc, że i na nią przyjdzie czas (ponoć układ mowy zawsze bez względu na płeć dziecka dziedziczy się po tacie, a mój mąż i wszystkie dzieci w jego rodzinie
Kiedy R u dzieci. Głoska R pojawia się bardzo różnie - są 3-latki, które pięknie sobie z nią radzą, są 5-latki, które tego jeszcze nie potrafią. Przyjmuje się, że granicą jest 6. rok życia. Jeżeli do tego czasu nie pojawi się R, albo pojawi się, ale jest wymawiane błędnie (jako L, Ł czy J), należy rozpocząć terapię
3. Zero natarczywosci, obserwacja dziecka, rozmowy o siusianiu w stopniu w jakim byly w stanie zrozumiec (obie odpieluchowaly sie przed 2 rokiem zycia). 4. Jestem bardzo cierpliwa osoba, wiec
Włączony telewizor w tle, gdy dziecko się bawi powoduje bardzo poważne skutki w poziomie koncentracji i budowaniu języka. Jeśli dziecko nie wykonuje niektórych poleceń, to nie dlatego, że tych wybranych nie rozumie, ale dlatego, że ich nie chce zrobić. Czyli rozumie.To nie jest roblem z mową, ale z wychowaniem.
. To jest uproszczona wersja wybranego przez Ciebie wątku Kliknij tutaj aby przejść dalej i przeczytać pełną wersję izka26 Thu, 08 May 2008 - 11:52 [/font]WITAM WSZYSTKICH BARDZO SERDECZNIEJESTEM NOWA I CHCIALAM SIE DOWIEDZIEC I PODPYTACO JEDNA SUMIE JEST TO DLA MNIE MIANOWICIE:[font="Impact"][size="3"][/size]MOJ SYNEK MA 2,5 ROKU I MALO PARE ZROZUMIALYCH WYRAZOW ALE NIE TO MAMA TATA BRUM BRUM,KAJA (TO CIOCIA) , I WIELE SłóW PO SWOJEMU TYPU :AJ ,AĹ‚ , UĹ‚AJI , KUJ WASZE DZIECI W TYM WIEKU TEZ MĂłWIA TYLE O ILE???.SA DZIECI CO MOWIA NORMALNIE I O JAKIES JESTEM BARDZO ROZWINIETY EMOCJONALNIE : KOCHA ,TULI , CALUJE , TRZYMA ZA RACZEK MNIE( MAME) , BARDZO SWOJE MASKOTKI I ULUBIONE SAMOCHODZIKI KTORYCH NIKOMU NIE DZIECKIEM NADPOBUDLIWYM, CIAGLE BIEGA,OBIAD JAK JE TO SKACZE ALBO SIE USIEDZI W MIEJSCU , BARDZO DUZO MYSLI,JEST SAMODZIELNY SAM MLEKO Z BUTELKI , BARDZO WCZESNIE TO UMIAL,NIE SIKA NA NOCNIK. I MA TAKA NATURE ZE NIE ZWRACA NA OSOBY KTORE DO NIEGO COS MOWIA CZY SIE JAKBY BYL JEST WSZYSTKO W LUBI TYLKO POWIEM TO SLOWO LECI PIERWSZY NA LUBI GDY MU SIE ROZKAZUJE ,NAKAZUJE I PRZEMYSLEC I ZA CHWILE SAM POJDZIE I ZROBI TO CO MU CHYBA JUZ O JKAIES WIEDZIALA CHOCIAZ ODROBINE COS NA TEN TEZ ZDARZAJA SIE TAKIE KTOS Z WAS MA TAKIE??DZIEKUJECZEKAMPOZDRAWIAM Kasiusia Thu, 08 May 2008 - 19:51 Witaj izka26, mam cĂłrkÄ™ w tym wieku i niektĂłre sytuacje opisane przez Ciebie to ta jakbym o niej czytaĹ‚a. Wiec co do mowy to myĹ›lÄ™ ĹĽe nie masz sie co jeszcze martwić bo wiÄ™kszość chĹ‚opcĂłw w tym wieku ma podobny problem, przynajmniej w Ĺ›rĂłd znajomych jak zaobserwowaĹ‚am. Jak skoĹ„czy 3 lata to wtedy chyba jest czas na zmartwienia. Ale jeĹ›li CiÄ™ to tak bardzo niepokoi to moĹĽe po prostu wybierz siÄ™ do logopedy. co do jedzenia to moja Ania reĹĽ na pupie nie usiedzi, a najbardziej lubi miÄ™sko. mleka nie pija, ale kaszki je z ochotÄ…. Jest strasznym pieszczochem i kocha wszystkich i wszystko (nawet burzÄ™ ) Przez zabieg ze schowaniem pampersĂłw w wieku 2 lat zaczęła sikać do toalety. OczywiĹ›cie zdarzajÄ… sie jeszcze wypadki ale juĹĽ sporadycznie. Cóż Ci jeszcze pisać, jak masz pytania to pytaj, moĹĽe bÄ™dziemy mogĹ‚y wymienić siÄ™ doĹ› i gĹ‚owa do gĂłry. Mikunia Thu, 08 May 2008 - 20:30 Ja myĹ›lÄ™, ĹĽe powĂłd do niepokoju to by byĹ‚ gdyby nic nie mĂłwiĹ‚. No ale tak jak KaSiuSia, napisaĹ‚a zawsze moĹĽesz iść do do reszty to ja nie wiem mĂłj MikoĹ‚aj jest bardzo podobny, ja teĹĽ siÄ™ martwiĹ‚am nadal czasami matrwie, ale myĹ›lÄ™, ĹĽe to taki poprostu temperament. Ja czekam w kolejce na badanie w poradni pedagogiczno-psychologicznej, ale u mnie problem jest troszke inny, bo synek nie lubi jak ktoĹ› go dotyka, wpada w zĹ‚ość, pĹ‚acz jak wiÄ™cej mam siÄ™ wypowie, to siÄ™ uspokoisz, ja sama mam jedno dzieciÄ…tko i mizerne doĹ› Kitka* Thu, 08 May 2008 - 21:07 Izka, teĹĽ siÄ™ martwiĹ‚am rok temu, ale zdÄ…ĹĽyĹ‚am juĹĽ o tym zapomnieć. Zajrzyj tu i jeszcze tu JeĹ›li dziecko rozumie, co do niego mĂłwisz, to nie ma powodu do zmartwieĹ„. Staraj siÄ™ nie porĂłwnywać umiejÄ™tnoĹ›ci swojego synka z innymi dziećmi. Różnice w tym wieku mogÄ… wydawać siÄ™ ogromne. Z reguĹ‚y wszystko siÄ™ wyrĂłwna za jakiĹ› czas. Nauczenie siÄ™ posĹ‚ugiwania jÄ™zykiem jest procesem dość trudnym, choć nam mowa wydajÄ™ siÄ™ naturalna i nieskomplikowana. Z tego co piszesz, TwĂłj synek rozwija siÄ™ prawidĹ‚owo, wiÄ™c daj mu jeszcze czas na opanowanie tak trudnej umiejÄ™tnoĹ›ci jakÄ… jest mowa. Dominik nie mĂłwiĹ‚ prawie nic, kiedy jego kuzynka-rĂłwiĹ›niczka potrafiĹ‚a juĹĽ bez problemu komunikować siÄ™ ze Ĺ›wiatem. TeĹĽ siÄ™ martwiĹ‚am i nie mogĹ‚am siÄ™ doczekać, kiedy w koĹ„cu powie "mama"... No i doczekaĹ‚am siÄ™... maĹ‚ego pyskacza Owszem, korzystamy z pomocy logopedy, ale nie z powodu problemĂłw ze sĹ‚ownictwem czy konstrukcjÄ… zdaĹ„, a z powodu niewielkich problemĂłw z aparatem mowy, ktĂłry ma wpĹ‚yw na sposĂłb wymowy. sdw Thu, 08 May 2008 - 21:16 Iza, mĂłj byĹ‚y dwuipółlatek nie mĂłwiĹ‚ kompletnie nic :/ W wieku lat trzech nawijaĹ‚ jak najety. Obecnie jest elokwentnym czterolatkiem, ktĂłrego zasĂłb sĹ‚ownictwa jest niemal tak bogaty jak jego dziesiÄ™cioletniej, rĂłwnieĹĽ elokwentnej, luz i jeszcze raz luz. Mika Thu, 08 May 2008 - 22:44 od koĹ„ca -to nie nadpobudliwość tylko normalne zachowanie zywego dwulatkaja zaczynam siÄ™ martwić jak przestaje być aktywny -znaczy chory jestem w posiadaniu syna ktĂłry nie mĂłwiĹ‚ do lat czterech jestem rĂłwnieĹĽ w posiadaniu dwulatka ktĂły mĂłwi mniej wiÄ™cej na poziomie TwojegopĂłki dziecko rozumie i chce siÄ™ komunikować (nawet po swojemu) nie jest ĹşlemoĹĽna poszukać DOBREGO logopedy i iść po poradÄ™moĹĽna teĹĽ trafić na zĹ‚ego i popaść w paranojÄ™ ja bym wyluzowaĹ‚a - raz,ĹĽe w tym wieku ĹĽadne dziecko nie bÄ™dzie chciaĹ‚o z logopedÄ… współpracować,dwa -to intensywny czas w rozwoju,dziĹ› moĹĽe nie mĂłwić a jutro moĹĽe CiÄ™ zaskoczyć nuceniem piosenki izka26 Fri, 09 May 2008 - 13:23 DZIEKUJE WAM BARDZO MNIE ZE NIE TYLKO JA MAM TAKIEGO MALUSZKA:). SIE ROKRÄ™ BYLISMY NA SPACERZE , SPOTKALAM KOLEZANKE I SOBIE TAK GADAMY A MAĹ‚Y MOWI : KOM I BUJA SIE WE JUZ ISC JAK IDZIEMY TO TYLKO : KOM,KOM. SIE SMIALAM ZE MOWI PO ANGIELSKU , BABCIA I DZIADEK W ANGLII TO MOZE SIE WRODZIL:)JESZCZE RAZ JAK MACIE PROBEMY A POSTARAM SIE DORADZICWSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGOPOZDRAWIAM kamila2409 Fri, 09 May 2008 - 20:23 Czesc. Moja siostra ma podobny problem, jej synek potrafi tyle powiedziec co twoj. Znowu moja bratowa ma tez syna w tym wieku i mozna z nim na prawie kazdy temat porozmawiac. Tak jak moje poprzedniczki proponuje ci pojscie do logopedy. To samo powiedzialam siostrze, choc uwazam, ze jeszcze napewno nadgonia swoich rowiesnikow. Uwazaj tylko bo moga cie odeslac i powiedziec ze syn jest za maly, bo niektorzy lekarze uwazaja ze do logopedy idzie sie po 4 roku zycia. Jednak w Centrum Zdrowia Dziecka lekarze logopedzi przyjmuja od 1,5 roku. To jest wersja lo-fi głównej zawartoĹ›ci. Aby zobaczyć peĹ‚nÄ… wersjÄ™ z wiÄ™kszÄ… zawartoĹ›ciÄ…, obrazkami i formatowaniem proszÄ™ kliknij tutaj.
Olga Tokarczuk stała się rozpoznawalna niczym Lech Wałęsa, Jurek Owsiak czy Magda Gessler. Jej opinie mogą albo kłaść mosty między Polakami, albo budować mury. Gdy Tokarczuk mówi, to nie jest czcze gadanie. Jej gesty i postawy mają znaczenie. Idiota to osoba niewykształcona, niezainteresowana gromadzeniem wiedzy, skupiona na sobie. W rozmowach z pracownikami uczelni często słyszę opinię, iż dzisiejsi studenci to idioci. Profesorowie żalą się, że muszą wykładać dla idiotów. Pytają, jak jest w liceach, gdzie pracuję. Czy moi uczniowie też nie chcą się uczyć? „Nieidioci” to w rozumieniu owych profesorów osoby o wysokich kompetencjach kulturowych, czyli oni sami. Czy moi uczniowie są na tyle kompetentni, aby pojąć różnicę między metaforą a metonimią, zrozumieć eseje Czesława Miłosza albo napisać poprawnym językiem dłuższy tekst? Uczeni ci przeoczyli rewolucję, jaka miała miejsce w pedagogice. W rozumieniu szkolnym kompetencja kulturowa, czyli bycie nieidiotą, to przymiot dziecka, jego otwartość na nowe doświadczenia, aktywność, chęć uczestniczenia w zajęciach przedszkolnych bądź szkolnych. W tym sensie wszystkie dzieci posiadają kompetencje (pomijam przypadki szczególne, kiedy te kompetencje są ograniczone, nigdy jednak nie występuje ich całkowity brak), nie są zatem idiotami. Mają najważniejszy przymiot, jakim jest podmiotowość, cecha, która daje im prawo wpływania na przebieg lekcji, kształtowania innych uczestników, także osobę prowadzącą zajęcia. Na starcie idiotów nie ma. Szkoła, czyli jak ludzie idiocieją Paradoksalnie najbardziej kompetentne są dzieci najmłodsze, takie, które jeszcze niczego się w przedszkolu bądź szkole nie nauczyły, potem ich kompetencje gwałtownie maleją, tzn. tracą ów przymiot, jakim jest otwartość, aktywność i poczucie, że odniosą w trakcie nauki mnóstwo sukcesów. Innymi słowy, idiocieją. Gdyby zbadać aktywność dzieci na lekcjach, wyszłoby, że na pytanie nauczyciela las rąk podnosi się w klasie pierwszej (sytuacja powtarza się w liceum), natomiast w ostatniej spada nieomal do zera. Ma się wrażenie, że maturzyści to banda idiotów. Moje liceum od lat uczestniczy w wymianie doświadczeń ze szkołami z Europy Zachodniej. Uczniowie z tych krajów dziwią się, dlaczego polscy rówieśnicy są tak nieaktywni, mimo że – to powszechna opinia – wiedzą i umieją znacznie więcej. Ma się wrażenie, komentują czasem nasi goście, jakby wszyscy Polacy byli w dzieciństwie molestowani albo doświadczyli jakiejś innej traumy. Uczestniczą w dyskusji najczęściej dopiero wtedy, gdy są o to proszeni, mówią wtedy sensownie, widać też, że dobrze znają język. Taka bierność jest dla naszych gości dziwna i niezrozumiała. Od siebie dodam, że nie zawsze tak źle to wygląda, jednak w porównaniu ze spontanicznym zachowaniem gości rzeczywiście nasi uczniowie sprawiają wrażenie, jakby wyrzekli się odwagi, energii i przebojowości. Potrzebują zachęty, aby się rozruszać. Zwykle po paru dniach wspólnych zajęć różnice między naszą i obcą młodzieżą zanikają. Jakie może być większe oskarżenie polskiego systemu edukacji niż dostrzeżenie, że trzeba się z niego wyrwać, aby nie być idiotą? PiS znów wtłacza wiedzę Jeśli profesorów irytuje bierność i bezużyteczność studentów, którzy tego czy owego nie wiedzą i nie umieją, jakże irytująca i upokarzająca musi być przemoc intelektualna, jakiej uczniowie i studenci stale doświadczają w szkołach i na uczelniach. Studiującym wmawia się bowiem, podobnie jak dzieciom w szkołach, że przymioty ducha nie mają znaczenia, liczy się wiedza, inaczej jesteś idiotą. To jest owa przemoc, rodzaj intelektualnej agresji, która skutkuje brakiem motywacji, biernością, odmową inicjatywy. W procesie edukacji od przedszkola do akademii przerabia się dziecko na martwą kukłę, wmawiając, że bez prowadzenia za rękę przez nauczyciela, a potem doktora i profesora, bez nauczenia się tego, co intelektualny władca każe, jesteś idiotą. Podkreślę ponownie, że współczesna pedagogika każe podchodzić do wychowanka inaczej. Zachęca nauczycieli, aby pozwolili dzieciom czytać książki kreatywnie, niekoniecznie przez angażowanie wiedzy o literaturze (np. świadomość gatunku, schematu fabularnego czy konwencji artystycznych), ale przez odwołanie się do własnego doświadczenia, wyobraźni oraz pomysłowości. Polecenia, aby odwołać się do własnego doświadczenia i na tej podstawie skomentować jakiś element fabuły lub języka w dziele, pojawiały się na maturze w latach 2015–22. Ta metoda czytania lektur nie będzie jednak kontynuowana. PiS bowiem preferuje powrót do tradycji: kompetencją nie są przymioty ucznia, które szkoła ma za zadanie rozwijać, lecz wiedza i umiejętności, które należy wtłoczyć. Głęboko wierzę, że dziecko, zamiast uczyć się dogmatów o literaturze, powinno nabywać kompetencji krytyczności i sprawczości. Na przykładzie wygląda to tak: „Olga Tokarczuk w opowiadaniu »Profesor Andrews w Warszawie« pokazała Anglika w Polsce w czasie stanu wojennego, podoba mi się historia o kupowaniu żywego karpia, ale z kwestią totalnej nieznajomości angielskiego wśród warszawiaków autorka przesadziła. Naprawdę nikt nie mówił w stolicy po angielsku, jedynie kilka osób pracujących na uczelni? Wierzycie w to? Bo ja nie” – mówi uczeń w liceum. Interpretowanie nie polega na kolekcjonowaniu faktów o dziele, lecz na interweniowaniu w świat przedstawiony, zainspirowaniu się wyborami, jakich dokonał autor, i na podjęciu z nim polemiki. Czytaj też: Matura z polskiego. Kwintesencja pisowskiej edukacji Czytanie to nie rywalizacja Wiedza o psychoanalizie czy behawioryzmie albo innych szkołach psychologii (główny bohater jest bowiem profesorem psychologii) przydałaby się zapewne krytykom literatury, jednak uczniom mogłaby jedynie przeszkadzać. Ci bowiem, którzy posiadaliby tę wiedzę, wpędziliby w kompleksy tych, którzy nie wiedzieliby o psychologii nic. Czytanie literatury nie polega na rywalizowaniu, kto wie o niej więcej. Nie polega też na wytykaniu, kto jakie treści przeoczył, lecz na chęci przemeblowania dzieła (służy do tego np. metoda Lego Logos Jarosława Marka Spychały). Tradycyjnie pojmowane kompetencje kulturowe, czyli szerokie oczytanie, erudycja, znajomość pojęć, to kwestia przyszłości dziecka. Uczymy się bowiem przez całe życie, uczeń przyswoi je w innym momencie życia, o ile zechce. Na razie wyzwalamy u dziecka tylko inicjatywę sięgania po książkę. Gdybyśmy chcieli ucznia przygotować do czytania, jak to pojmują starzy profesorowie, wcisnąć mu do głowy wiedzę o literaturze, czytelnik by umarł. W Polsce czytelnictwo umiera nie dlatego, że Polacy są idiotami. Winny jest przestarzały system nauczania, który czyni z ludzi idiotów. Olga Tokarczuk nie jest nauczycielką, tylko pisarką, może więc nie brać pod uwagę nakazów współczesnej pedagogiki. Dzięki Noblu stała się osobą, którą w dobrym tonie jest pooglądać i posłuchać, jej głos się liczy. Tak wyjątkowa i cenna nagroda spowodowała, że pisarka pozyskała szeroką publiczność, licznych i różnorodnych widzów, także zajadłych krytyków. Stała się rozpoznawalna niczym Lech Wałęsa, Jurek Owsiak czy Magda Gessler. Jej opinie mogą albo kłaść mosty między Polakami, albo budować mury. Gdy Tokarczuk mówi, to nie jest czcze gadanie. Jej gesty i postawy mają znaczenie. Czytaj też: Jak pewnie mówić o książkach, których się nie czytało Noblistka. Gadał dziad do obrazu Noblistka ma teraz do zaoferowania przede wszystkim siebie, jest bardziej zajmująca od swoich książek. Budzi zainteresowanie wszystkich, zarówno czytających literaturę, jak i nieczytających. Publika śledzi każdy jej krok, monitoruje, czyha na okazję do niezgadzania się. Nie ma większej przyjemności niż polemizowanie z kimś tak wybitnym. To musi pisarkę frustrować: być znaną, tropioną, ściganą, ale niekoniecznie czytaną. Oczywiście mogłaby zareagować na tę sytuację kulturalnie i językiem humanistki przekonywać humanistów, że książki zaś są największym skarbem ludzkości, dlatego trzeba je czytać. Byłoby to też bardzo belferskie. Równie dobrze mogłaby gadać jak dziad do obrazu, a obraz ani razu. Celebryta, który nie potrafi wyrażać się dosadnie, nudzi. Nawet noblistka, jeśli chce być słuchaną, nie może przynudzać. W tej kwestii publiczność nie robi wyjątków. Bardzo żałuję, że na żywo nie usłyszałem, jak Tokarczuk wypowiada opinię, iż „literatura nie jest dla idiotów”. Jestem zawiedziony, ponieważ ominął mnie największy skandal sezonu. Znam go jedynie z drugiej ręki. Czuję się jak fan, który ma wszystkie płyty ukochanego wokalisty, natomiast przegapił występ, na którym wykrzykuje on do publiczności, iż postawił poprzeczkę wyżej niż Zenek Martyniuk. Słuchacze muszą reprezentować sobą wyższy poziom. Bo muzyka nie jest dla idiotów. Ominęło mnie zatem to, co najważniejsze: skandaliczne zachowanie twórcy. „Skandal – jak powiedział Mickiewicz w odniesieniu do coraz bardziej kontrowersyjnych wykładów, jakie wygłaszał w College de France – jest potrzebny, by znaleźć szerszy oddźwięk dla głoszonej sprawy”. Dla artysty te słowa to największe przykazanie. Eufemistycznie rzecz ujmując, literatura jest dzisiaj ignorowana w życiu społecznym, jest niczym piąte koło u wozu, niepotrzebna. Mówiąc zaś dosadniej, nie jesteśmy przecież w szkole, Polacy mają w dupie czytanie książek. Kiedy do mojego mieszkania przychodzą goście i natykają się od razu w korytarzu na potężny regał z tysiącem woluminów, a przecież to zaledwie skrawek księgozbioru, niektórzy pytają, po co mi tyle książek. Czytaj też: Człowiek na krańcach świata. Wyjątkowy esej Olgi Tokarczuk Słowo Boże nie jest dla wieprzy Gdybym był jak Olga Tokarczuk, wywiesiłbym przed drzwiami wejściowymi tablicę z napisem: „Wstęp nie dla idiotów”. Ograniczam się jedynie do tego, że nie pokazuję, ile takich niepotrzebnych rzeczy mam w głębi mieszkania. Może gdybym jednak odważył się i palnął jakiś mocny komentarz, uświadomiłbym moim gościom, w jakim zagrożeniu znalazła się nasza przyjaźń. Pisarz nie powinien się krępować, nauczyciel i przyjaciel musi. Jeśli ludzie chcą tylko na autora książek popatrzeć, niech spieprzają. Trzeba im to powiedzieć dosadnie: nie czytacie książek, bo jesteście idiotami (przyczyny, że zrobiono z was idiotów w wyniku obróbki szkolnej, to inna sprawa). Oczywiście takie słowa wywołają skandal. Skandaliczne było, gdy Chrystus powiedział apostołom, aby nie rzucali pereł przed wieprze. Słowo Boże nie jest bowiem dla wieprzy. Jak ktoś jest wieprzem, niech spada. Literatura też nie jest dla wieprzy. Wieprz to właśnie idiota. Zdarza się, że do mojego liceum przychodzą osoby, które są tak pozbawione ambicji, aktywności i przebojowości, że aż się prosi nazwać je idiotami. Jednak ich abnegacka postawa nie wzięła się znikąd, ktoś musiał im tę krzywdę zrobić. Co z tego, że im powiem, iż szkoła maturalna, a później studia nie są dla idiotów? Od tej uwagi się nie zmienią, raczej będą jeszcze bardziej bierni. Przecież oni przyjęli taką postawę, ponieważ wmówiono im, że są niedoskonali, za słabi na czytanie arcydzieł czy rozumienie wielkiej poezji. Sami zresztą uprzedzają, jacy są fatalni, abym nie musiał ich krytykować, że są kiepscy z polskiego. Mówią nauczycielowi, iż są nikim, jeśli chodzi o czytanie książek! To przecież intelektualne samobójstwo. Rozumiem, że Olga Tokarczuk zraniła publiczność dla wyższej sprawy. Publiczność można ranić, uczniów oraz studentów nigdy. Artysta może nawet pokazać widzom środkowy palec, jeśli tak pojmuje kreację siebie, nauczyciel szkolny czy akademicki powinien sięgać po metody nieskandaliczne. Żeby czytać literaturę, nie trzeba najpierw przepłynąć przez morze wiedzy, ominąć zasadzki klasówek i kartkówek, doprawdy do tego wystarczy chęć, aby zamoczyć w dziele stopy. Konieczność bycia odpowiednio przygotowanym do kontaktu z literaturą to pętla, która zaciska się na szyi czytelnika. Czytanie z pętlą na szyi? Kompletny idiotyzm! Edwin Bendyk: Idiotyczna awantura
Parse error: syntax error, unexpected T_STRING in /home/centrumg/blog/wp-includes/ on line 1073
napisał/a: nadziejka87 2013-04-06 19:35 1. niestety maly nie dostal sie do przedszkola i ma bardzo ograniczony kontakt z rowiesnikami. wychowuje sie z mlodsza o 8 miesiecy kuzynka, lubi bawic sie z nia w berka chowanego. ostatnio nawet bawili sie w lekarza i sklep. tylko ze on zawsze musi byc w ruchu wiec wszelkiego zabawy takiego typu go interesuja lubi rywalizacje (wyscigi). wiadomo ma bardzo utrudniony kontakt z dziecmi z powodu mowy, ale biega za innymi chce sie z nimi bawic. ostatnio pani psycholog wyglupiala sie z malym i mowila ze dziwi sie diagnozie neurologa bo w takich zabawach nawiazywal z nia swietny kontakt wzrokowy, w domu roznie z tym bywa zwlaszcza jak sie skupi na bajce lub jakies grze. bardzo lubi gry logiczne na tablecie typu przezun ten element aby pilka mogla wpasc do kosza. 2. neurolog zlecila tylko eeg po degradacji snu i rezonans. 3. nie jestem pewna czy usuneli mu wszytsko pierwszy laryngolog napewno tego nie zrobil bo po roku okazalo sie ze nadal nie jest oczyszczony, a w szpitalu maly byl zbyt agresywny i nie dal sobie nic zrobic taka ankiete Jakie umiejętności nabył w wieku 5 lat? (oceń umiejętności swojego dziecka na skali od 1 do 5) 1 - oznacza brak umiejętności 2 - umiejętność jest jeszcze słabo ukształtowana 3 - umiejętność czasem jest bardzo wyraźna, ale zdarza się jeszcze, że dziecko niewłaściwie z niej korzysta, 4 - umiejętność opanowana w stopniu dobrym 5 - bardzo dobrze opanowana umiejętność, widoczna w wielu sytuacjach. Czyta pojedyncze litery lub słowa 1 Zapamiętuje adresy i numery telefonów 1 Liczy do 10 2 Potrafi napisać cyfry od 1 -5 1 Rozumie znaczenie przeciwieństw i podobieństw 3 Rozumie znaczenia następstwa czasu, np. dziś, jutro, rano, wieczorem 3 Odróżnia fantazję od rzeczywistości 2 Zapamiętuje opowiadane historie i chce żeby je kontynuować 3 Jego zabawy są coraz bardziej rozbudowane, a rekwizyty otrzymują funkcję symboli 2 Potrafi napisać swoje imię 1 Umie pogrupować przedmioty, np. wg wielkości 4 Klasyfikuje zbiory wg ich liczebności, porównuje zbiory przez łączenie w pary po jednym elemencie z każdego zbioru 4 Klasyfikuje zbiory wg cech jakościowych 4 Waży za pomocą wagi szalkowej /trzeba dodać - za mało, trzeba odsypać - za dużo/ 1 Używa nazw figur geometrycznych /koło, kwadrat, prostokąt/ 4 Rozpoznaje kierunek – w lewo, w prawo 3 Sprawnie składa papier po przekątnej wg wzoru 1 Składa rozcięty obrazek 4 Wykonuje proporcjonalne kopie figur geometrycznych 2 Potrafi przerysować figurę o ostrych kątach (np. trójkąt) 1 Umie szczegółowo opowiedzieć zdarzenie, program telewizyjny 2 Koncentruje się na wykonywanej czynności 2 wiec raczej jest opozniony wnioskujac z takiej ankiety
Widok (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 13:38 Nie wiem czy mam się czym martiwć ale moj dwulatek-syn jeszcze nie mówi ma dokladnie 26 miesiecy. Mowi pojedyncze slowa w sumie mama, tati, baba, kupa, tu, papa. i nic wiecej. Nie potrafi sie skupić jak chcę go cos nauczyć, bajki go nie interesuja jesli chce cos poczytać. Zapisalam go do żłobka chodzi tam miesiac moze to cos da....jakis czas temu bylam z nim u sychologa i logopedy na tysiąclecia, a na drugiej wizycie zakonczylam to poniewaz Panie na sile wpinaly dziecko w krzeslo przypominajace fotel elektryczny i zapinaly pasami skorzanymi- nie wiem czy tak ma wygladac ten rodzaj terapii...? ma głupi nawyk obgryzanie paznokci nie wiem od kogo sie nauczyl i gdzie zobaczyl cos takiego.... 1 0 ~pinezka (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 13:56 obgryzanie paznokci, taki wątek już był, poszukaj go sobie bo u takich maluch zawsze to coś znaczy, a co do mówienia u mnie podobnie, moja 2,5 letnia córka mówi tylko kilka słów, pani logopeda uspokoiła nas, twierdząc, że i na nią przyjdzie czas (ponoć układ mowy zawsze bez względu na płeć dziecka dziedziczy się po tacie, a mój mąż i wszystkie dzieci w jego rodzinie zaczeli mówić po 3 roku życia) nawet nasza logopedka zaczęła mając 3,5 roku. Kazała nam tylko zapisać ją do przedszkola więc tak zrobimy. Ale wiem, że się martwisz, wiem co czujesz. Może to Cię pocieszy: czy znasz jakieś dziecko w wieku szkolnym, które nie mówi? bo ja nie i rczej Twoje nie będzie wyjątkiem:). Czasu trzeba:) 0 0 (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 14:57 "układ mowy zawsze bez względu na płeć dziecka dziedziczy się po tacie" ??????? jakieś źródła? 0 0 ~pinezka (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 15:58 może to całkowita bzdura, tego nie wiem ale tak nam logopeda powiedziała a o źródła się jej nie pytałam 1 0 (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 15:01 Madziu ja bym w tym wieku nie męczyła dziecka, raczej nie naciskałabym bo po co ma się zrazić i zablokować? Dzieci sa tak różne że nie ma reguły kiedy zacznie mówić. Myslę że teraz nie jest jeszcze czas na martwienie się, żłobek może wiele zmienić, moj chrześniak nie mówił do 3 r ż a jak poszedł do złobka to w tydzien zaczął mówić... na paznokcie polecam płyn z apteki taki gorzki :) głowa do góry jeszcze się Twój maluch nagada w zyciu :) "Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..." 0 0 ~niezalogowana stokrotka (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 15:14 mojej kolezanki syn bedzie w lutym mial 4 lata a mowi tylko "mama"...od roku chodzi z nim do logopedy i psychologa,ale lekarze twierdza,ze jesli do 4 lat nie bedzie mowil to dopiero zaczna terapie, na razie ma przychodzic co 2 miesiace na kontrole i mowia do niego pokaz domek na obrazku to pokaze, gdzie jest mama to pokaze..wszysto niby rozumie ale nie chce mowic.. spoojnie, Wasze pcoiechy tez zaczna mowic w swoim czasie, aczkolwiek to dobrze,ze juz reagujecie.. 0 0 ~fiolka (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 15:23 też myślę, że ma jeszcze sporo czasu, może zacznie mówić od razu zdaniami? tak było z synkiem sąsiadów - zaczął jak miał 3,5 roku. napewno wszystko rozumie, wykonuje polecenia, słyszy cię? jesli tak, nie martwiłabym się. jedyne co, to może sprawdziłabym słuch dziecka (ale nie wiem jak, tylko to mi do głowy przychodzi). 0 0 ~LidiaM (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 16:47 mój synek m-c temu skończył dwa latka i też niewiele mówił, ale widzę, że z dnia na dzień rozkręca się! ku naszej radości zaczyna wszystko powtarzać. więc myślę, że nie ma się czym martwić, chłopcy podobno później zaczynają mówić 0 0 ~Agatha (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 17:35 Przecież to zupełna norma, ze dwulatek nie mówi. Zajrzyj sobie np. do "Drugiego i trzeciego roku życia dziecka", tam na każdy miesiąc są dokładnie opisane widełki norm, to bedziesz spokojniejsza. Mój synek w drugie urodziny mówił tyle co Twój, teraz jest tuż przed 3 urodzinami i wygaduje takie cuda, że w głowie się nie mieści ;) 0 0 ~Smajler (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 18:35 spokojnie, jeszcze jest czas. Nie stresuj sie i nie stresuj dzieciaka bo sie jeszcze zablokuje jak go bedziesz naciskać na mówienie. Dzieciak kuzyna w wieku 2,5 roku mówił tylko "mama" i "am", teraz ma 3 latka i mówi już znacznie wiecej 0 0 (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 22:17 jesteśmy pod stałą opieką neurologa. Dr Raif mówiła, że nie ma co się martwić - do 3 urodzin ;) chłopcy z reguły później zaczynają mówić - szczególnie jeśli są bardziej rozwinięci pod innym kątem. Nasz Gabryś jest straszną gadułą - czasem marzę, żeby miał taki guziczek do wyłączenia ;) ale mówi po swojemu :] całe opowieści snuje :) my wszystko rozumiemy :) z normalnych słów - Mama, Aga, Baba, Tata, Dziadzia, dynia, ja, ty, Ania, Ciocia, jajo 0 0 ~olaolenka24 (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 22:31 Żłobek pomoże,Niko w styczniu skonczy dwa lata mówi bardzo dużo,gada zdaniami np ostatnio mówi do taty: "Bolek gdzie jestes,chodz bo nie mam czasu" hehe,zna duzo zwierzat i jak gdzies jakies widzi to je nazywa to samo z innymi rzeczami,imiona innych dzieci ze złobka zna wszystkie i tez sie do dzieci po imieniu zwraca,na nasze zwierzaki woła tez po imieniu,spiewa to co czesto leci w tv i to dziecki złobkowi,chodzi od sierpnia,to tam sie duzo nauczył wiec poczekaj z miesiac zobaczysz jak Ci zacznie nawijać. 0 0 (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 22:42 moja tez jakos super nie mowi, choc z kadym dniek coraz wiecej...ale u nas jest to dziecko i pieknie mi miesza dwa jezyki...u nas spokojnie do 4rz nic sie nie robi, ale zlobek pomoze, moze prowakacja mowienia itp...najlepiej to ruszyla po roku, pieknie mowila ale nie w moim jezyku, a ze ja mowie do niej wylacznie po polsku , mam na mysli Blanke...to ta do mnie w ogole nic nie mowila, a jakie bylo moje zdziwienie jak z opiekunka pieknie komunikowala sie po angielsku az nie moglam uwierzyc, a teraz mieszami jezyki mowi pewnie slowa po pl, pewne po ang., bo jest w okresie, ze nie widzi roznic w jezykach i to co jej wygodniej to mowi... wydaje mi sie ze nie masz czym sie martwic... 0 0 ~Mama (10 lat temu) 18 grudnia 2011 o 22:43 Mój dwulatek też mówi pełnymi zdaniami od dłuższego czasu, ale nie chodzi do żłobka itp., więc to chyba zależy od dziecka. Ale myślę że nie masz powodu do zmartwień, bo wśród dwulatków moich znajomych żaden jeszcze nie mówi pełnymi zdaniami, więc myślę że to jeszcze nie jest po prostu ten czas. Przynajmniej nie dla wszystkich dzieci. 0 0 (10 lat temu) 19 grudnia 2011 o 08:14 Każde dziecko rozwija się w innym tempie :) Moja mówi sporo ( nie jest żłobkowa ) Czasami zaskakuje mnie swoim słownictwem, bo powie coś, czego bym się nie spodziewała, skąd w ogóle takie słowo przyszło jej do głowy :) Ja bym do 3rż spokojnie czekała, nie ma co panikować :) Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 (10 lat temu) 19 grudnia 2011 o 08:16 myśle,że nie masz się co martwić..........synek koleżanki zaczął mówić po 3 urodzinkach jak już też się bardzo martwiła to nagle się rozgadał........ mój smyk mówi dużo daj jeść,dziadzia,ciocia syjop,księżyc,gwiazda,słoneczko,choinka i dużo innych-fakt mówi je przeinaczając ale sens pokazuje coś i mówi yyyyy,ale staram się żeby powiedział co che. To tak jak z chodzeniem jedne dziecko szybciej umie,drugie trochę pózniej,ale prędzej czy pózniej zacznie........ pozdrawiam 0 0 ~larisa28 (10 lat temu) 19 grudnia 2011 o 10:25 Mój synek ma 2,5 roku i chyba dopiero od 3 miesięcy się tak rozgadał, że składa zdania, wcześniej długo mówił tylko pojedyncze słowa. Teraz potrafi powiedzieć " mamusia patrz tutaj dziura" :) Nagle nastąpił "skok" i z dnia na dzień zaczął mnie zaskakiwać. Ważne czy dziecko słyszy co do Niego mówisz i czy wykonuje polecenia- ale skoro byłaś już u specjalistów to zakładam, że pod tym kątem jest wszystko ok. 0 0 (10 lat temu) 19 grudnia 2011 o 10:59 tak mi się przypomniało: "Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiad. Nie rozmawiają ze sobą ze względu na to, żeby nie robić przykrości synkowi, który od urodzenia nic nie mówi. W pewnej chwili synek zatrzymuje rękę z widelcem w połowie drogi do ust i mówi: - A gdzie kompocik. W tym momencie cała rodzina znieruchomiała z zaskoczenia. Po dłuższej chwili matka mówi przez łzy szczęścia: - Synku! Odezwałeś się! Przecież ty nic nie mówiłeś!!! A synek: - No ale zawsze był kompocik! ..." 0 0 (10 lat temu) 19 grudnia 2011 o 11:35 mój Tomaszek zaczął mówić jakieś 3-4 miesiące temu, wcześniej też mówił pojedyncze słowa i też mnie to trochę martwiło, ale każde dziecko rozwija się swoim tempem :) Teraz mały mówi całymi zdaniami :) 0 0 (10 lat temu) 19 grudnia 2011 o 13:03 Z najblizszego otoczenia znam dzieci, ktore nie mowily prawie nic w wieku 2 lat, w wieku 3 lat niewiele sie zmienilo, pojedyncze slowa. Dopiero logopeda w przedszkolu, plus prywatnie logopeda zdzialali tyle, ze ponad 4-latkowie mowia. Ale nie wyraznie i niezbyt duzo. Na pewno nie nalezy myslec, ma czas, na pewno bedzie mowic dobrze. Bo moze akurat bez nasilonej pomocy sie nie obedzie. Trzymaj reke na pulscie, zapisz koniecznie dziecko do przedszkola (gdy bedzie czas na to) i tam do logopedy. Taka pomoc dziala, ale mam wrazenie, ze spora grupa rodzicow cieszy sie tylko z tego, ze dziecko mowi, lub duzo mowi. Wogole nie zwracaja uwagi JAK mowi. I nie prawda, ze w szkole wszystkie dzieci mowia dobrze, owszem mowia, ale do logopedy chodzi 80% zerowkowiczow i pierwszoklasistow. Albo przynajmniej powinno chodzic. Czasem to problem z jedna literka czy sylaba, czasem powazniejszy. 0 1 (10 lat temu) 19 grudnia 2011 o 13:50 Hihi Renni dobre! :) "Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..." 0 0 konto usunięte (10 lat temu) 19 grudnia 2011 o 23:21 White Rabbit, może jest i sens badać wszystkie dzieci, bo u każdego może być problem logopedyczny, to fakt. Ale w tym wątku chodzi o "normalność" niemówienia przez dwulatka. 0 0 (10 lat temu) 20 grudnia 2011 o 09:47 Masz racje Agatha. Wogole bym sie oddzywala, gdyby nie ton wszystkich (lub prawie wszystkich) wpisow. A ton ten sugeruje, ze wystarczy czekac a problemy znikna z wiekiem. Chodzilo mi tylko o to trzymanie reki na pulsie, bo dokladnie takie samo jest prawdopodobienstwo, ze problemy z mowa sie skoncza, jak to ze bez pomocy logopedy nie bedzie postepow. Przynajmniej wystarczajacych do normalnego porozumiewania sie w sposob zrozumialy dla wszystkich, nie tylko rodzicow. 0 0 (10 lat temu) 20 grudnia 2011 o 10:25 Ale może dlatego każdy tak na luzie do tego podchodzi bo to właśnie normalność? Poza tym jeżeli mama 2 latka już się martwi i zadała to pytanie na forum to chyba oznacza że trzyma rekę na pulsie i chciała się upewnić czy inne dzieci też tak mają w tym wieku? Wg mnie na logopedę za szybko, cóż on może zrobić? Język dziecka dopiero się układa a na ćwiczenia też jeszcze za wcześnie. Myślę że gdy zajdzie taka potrzeba mama będzie wiedziała kiedy pójść do niego :) "Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..." 0 0 ~anek (10 lat temu) 20 grudnia 2011 o 11:26 Tu akurat się nie zgodzę, że na logopedę za wcześnie. Z takimi małymi dziećmi też już można różne rzeczy ćwiczyć. Natomiast prawdą jest, że nie ma co panikować, bo dziecko dwuletnie ma jeszcze na mówienie czas. Ja znam sporo dzieciaków, które nie mówiły prawie nic w tym wieku, albo nawet trochę później, a nagle się "otwierały" i od razu z "mama" i "baba" przełączały się na pełne zdania. Ale znam też takie, co słabo sobie radziły z mówieniem i jednak po czasie się okazywało, że to nie tylko kwestia, że "on taki żywy, nie ma czasu na mówienie", że jednak miały jakiś problem, np ze słuchem. Do dziecka trzeba dużo mówić, puszczać piosenki, może jakieś bajeczki dla maluchów. No i obserwować, czy na pewno dobrze wszystko słyszy, czy próbuje naśladować dźwięki. 0 0 (10 lat temu) 20 grudnia 2011 o 11:43 Tak problemy ze sluchem to tez czesta przyczyna. Ale to akurat latwo sprawdzic. 0 0 ~iwona (10 lat temu) 20 grudnia 2011 o 11:48 Mój synek kończy w styczniu 3 latka, mówi dużo słów, ale jeszcze nie pełnymi zdaniami i bardzo niewyraźnie. Gdy miał 2,5 roku mówił tylko kilka słów więc zaczęliśmy chodzić do logopedy. Synek uwielbia te zajęcia (raz w tygodniu), sporo się tam uczy, ale nie ma mowy o żadnym przypinaniu na siłę do krzesła. Zajęcia wiele nam dają, to tam nauczyłam się jak go uczyć słów, pani bardzo fajnie kierowała nas np. mieliśmy tydzień na naukę słowa "daj" itd. Gdybym mogła cofnąć czas zaczęłabym już chodzić z nim od 2-go roku życia (albo i wcześniej) a nie tylko czekała aż się sam "rozgada", bo tak mi wszyscy radzili. 0 0 (10 lat temu) 20 grudnia 2011 o 11:51 Oczywiscie dobre zajecia logopedyczne wygladaja jak zabawa, na poczatek nawet takie grupowe dla maluchow. U nas byly w Galerii Malucha, pewnie w roznych miejscach sa. Dziecie swietnie sie bawia i sporo problemow znika. 0 0 ~mariola (10 lat temu) 21 grudnia 2011 o 02:08 znajoma opowiadała, że jej syn nic nie mówil do 4 rż, wszyscy lekarze specjaliści już nad nim się zbierali i pewnego dnia matka w rozpaczy swojej będąc z nim sam na sam mówi "czemu ty synu nie chcesz z mamą rozmawiać?", a on nagle "a o czym?" autentyk :) 0 0 do góry
2 5 latek nie mówi forum